Szastarka

Niewielka wieś powiatu kraśnickiego w województwie lubelskim. Miejsce bardzo ważne strategicznie w czasie II Wojny Światowej, ponieważ istniało tu lotnisko, na którym przechowywano paliwa. Lotnisko zostało zniszczone, aby nie dostało się w hitlerowskie ręce.


Zapomniane miejsca

Roztocze od wieków było świadkiem wielu wydarzeń historycznych. Najdawniejsze ślady osadnictwa można tu spotkać w postaci pradawnych grodzisk i kurhanów. Wiele z tych tajemniczych miejsc do dziś pozostaje wyzwaniem dla archeologów. Ludzie zamieszkujący przez wieki Roztocze tworzyli swoisty tygiel kultur. Do dziś możemy znaleźć pamiątki po dawnych dziejach, kiedy obok siebie żyli kilku religii, magnaci, mieszczanie i chłopi. Swój rozwój Roztocze zawdzięcza kanclerzowi Janowi Zamoyskiemu, który w 1589 utworzył Ordynację Zamojską. Siedziba ordynacji powstała w Zwierzyńcu, gdzie znajduje się szereg zabytków, świadków dawnej świetności, w tym symbol roztoczańskiej stolicy – barokowy kościółek na wyspie.

Roztocze Południowe obfituje w oryginalne pozostałości po kulturze grekokatolików, którzy zamieszkiwali te tereny. Najpiękniejszymi drewnianymi cerkwiami są świątynie w Bełżcu, Hrebennem, Gorajcu, Woli Wielkiej i Radrużu. Ta ostatnia jest jedną z najstarszych i najcenniejszych w Polsce. Razem z dzwonnicą i murami obronnymi tworzy niezwykle połączenie funkcji sakralnych i obronnych. W Krasnobrodzie znajduje się natomiast barokowy kościół będący wotum wdzięczności za wyzdrowienie Marysieńki, żony Jana III Sobieskiego.

Warto zajrzeć do Narola – a tutaj największy zespół pałacowy Roztocza Południowego. Dawna rezydencja hrabiego Łosia z końca XVIII wieku odzyskuje blask dzięki staraniom fundacji Pro Academia Narolense. Zgodnie z założeniami pierwszych właścicieli pałacu także dziś jest miejscem wielu wydarzeń artystycznych. W dawnym pałacu Pomińskich w Horyńcu-Zdroju utworzono natomiast jeszcze na początku XX wieku sanatorium. Również w Krasnobrodzie zabudowania dawnego pałacu Leszczyńskich służą kuracjuszom sanatorium dla dzieci. W Klemensowie koło Szczebrzeszyna zobaczyć można dawny pałac Zamojskich.

Miejsc odosobnionych, czasami nie zauważonych, z racji swojej niedostępności i małej ilości źródeł bibliograficznych w przewodnikach jest więcej.

  1. Cmentarz żydowski w Józefowie

Położony blisko kamieniołomów. Stare macewy niszczeją tu w nie za często koszonych zaroślach. Jednak obiekt ten znajduje się w pięknej okolicy - usytuowany na niewielkim wzniesieniu wśród rosnących drzew.  Wystarczy tylko odrobinę zejść z głównej drogi i udać się w kierunku oryginalnych przestrzeni kamieniołomów by cieszyć się pięknym widokiem okolicy i niezwykłością starych, zabytkowych nagrobków -  których widok w połączeniu z krajobrazem stwarza magiczny nastrój.

  1. Chołda.

 Jest to wysoka góra porośnięta głównie borem sosnowym otulona przez malowniczy krajobraz roztoczańskich pól sąsiadująca z Długim Kątem i Samsonówką.  Dojście na Chołdę zajmuje ok. 50 min.

Jest to miejsce malownicze, atrakcyjne o każdej porze roku - głównie wiosną, ze względu na różnorodna florę kwitnącą o tej porze roku. Widok z Chłody przedstawia malarską panoramę okolicy. Rozłożyste połacie pól, kompleksów leśnych i domostw.

  1. Brusno Stare

To zapomniana dziś miejscowość. Niegdyś jednak był to największy ośrodek kamieniarski na Roztoczu Południowym. Po dawnym rzemiośle mieszkańców Brusna pozostał dziś tylko nieczynny, zapomniany cmentarz. Schowany w gęstym lesie kryje wśród mroku bardzo dobrze zachowane kamienne pomniki, rzeźby płytowe oraz krzyże. Czas daje mu o sobie coraz bardziej znać. Stare drzewa nie wytrzymują próby czasu i zawalając się niszczą pomniki.

  1. Jezioro Tarnowolskie

Położone jest blisko Józefowa Roztoczańskiego - to rzadko odwiedzane, ale bardzo urokliwe miejsce.
Lokalna nazwa jeziora to: Jęzor lub Jęzior. Jezioro to znajduje się w zagłębieniu powstałym w wyniku usunięcia piasku przez wiatr czyli w misie deflacyjnej.  Otwarte lustro wody można zobaczyć tylko w niektórych miejscach.

  1. Bunkry Linii Mołotowa

Jesienią 1939 roku, po ustaleniu przez Niemców i ZSRR granicy demarkacyjnej, dzielącej podbitą Polskę na dwie strefy okupacyjne , wojska sowieckie przystapiły do budowy 13 rejonów umocnień obronnych – od Kowna i Grodna po Rawę Ruską i Przemyśl. Na obszarze woj. Lubelskiego zachowało się do dziś ponad 50 bojowych schronów wybudowanych w latach 1940-41.  Rozłożone na południe od Lubyczy Królewskiej, na wielu leśnych odcinkach połączone są rowami przeciwczołgowymi.

Dwu-, a nawet trzy piętrowe żelbetonowe schrony, mające na wyposażeniu po kilka dział i karabinów maszynowych, miały strzec rejonu Południowego Roztocza. Niemcy zaskoczyli jednak niedawnych sojuszników atakiem na Związek Radziecki w czerwcu 1941 r. i bez problemu przeszli niedokończoną linię obronną.


Zagubiona miejscowość

Jest na Roztoczu, w pobliżu granicy z Ukrainą, maleńka, zagubiona wśród wzgórz i lasów wioseczka, w której czas jakby staną w miejscu. Mieszkają tam wspaniali, gościnni ludzie, mimo tego, iż wioska ucierpiała, jak wiele innych, podczas wojny i akcji "Wisła". Osobliwością jej jest to, że granica województw przechodzi nie tylko przez środek wioski, ale nawet przez środek podwórka jednego z gospodarstw...

Jak mówi legenda, którą słyszałem z ust "chodzącej encyklopedii" Roztocza, czyli prezesa Zamojskiego Oddziału PTTK Edwarda Słoniewskiego, podczas wytyczania tejże granicy geodeci dokonujący pomiarów i wbijający paliki w rejonie dawnej granicy zaborów w okolicach Suśca, natrafili na zakopaną w ziemi przez przemytnika beczułkę gorzałki. Pracy przerwać nie można, beczułkę żal zostawić, a nosić ciężko... Tak więc z pomiarami posuwali się dalej na południe, jednocześnie ofiarnie pracując nad zmniejszaniem ciężaru beczułki przez jej stopniowe opróżnianie. Skutek był taki, że przebieg granicy stawał się coraz bardziej krety, aż w końcu wytyczyli ją chłopu między chałupą a wychodkiem.  

Paweł Plenkiewicz


Bunkry na linii Mołotowa

Wędrując po lasach Roztocza Wschodniego możemy natknąć się na potężne betonowe kolosy-schrony bojowe Linii Mołotowa. Przyczajone w cieniu drzew spoglądają na zakłócającego im spokój intruza oczodołami strzelnic, marszcząc jakby w gniewie poorane pociskami czoła. A może to nie gniew tylko zaduma? Zaduma i żal nad tragicznym losem ich załóg, o których nikt dziś nie pamięta. Nikt ku ich pamięci nie odprawi dziś panachidy…

Nie zamierzam gloryfikować systemu, który przywiódł tu tych żołnierzy, chcę tylko przypomnieć los młodych ludzi, których życie tu się dopełniło. Nie przybyli tu z własnej woli. Rzuceni rozkazem, obsadzający często niewykończone jeszcze schrony, podjęli beznadziejną walkę, mimo braków wyposażenia i uzbrojenia. Schrony często obsadzone były przez niepełne i niewyszkolone jeszcze załogi, a mimo to broniły się po kilka dni. Według P. Włada i M. Wiśniewskiego schron „Komsomolec” z punktu oporu Mosty Małe nawet dziewięć dni. W innym było tylko trzech żołnierzy a walczył przez pięć dni. Obronę pojedynczych schronów z punktów oporu Wielki Dział czy Mosty Małe z militarnego punktu widzenia postawić można w jednym rzędzie z obroną Westerplatte czy Wizny, więc również ich obrońcom należałoby się jakieś upamiętnienie, jako żołnierzom, którzy do końca wypełnili swój obowiązek, bo podobno „żołnierska śmierć jest zawsze święta”. Jak do tej pory nie udało mi się znaleźć żadnego grobu czy wiarygodnej informacji o miejscu pochowania poległych załóg schronów. Być może ich kości rozwlekły po lesie zwierzęta. Los wziętych do niewoli nie był lepszy. Cytując za P. Władem i M. Wiśniewskim: „Poparzony lejtnant Szalar został przewieziony do Dachau i tam zamordowany”… Los ten jest tym tragiczniejszy, że podobnie jak obrona Westerplatte, opór ten był bezsensowny. Podobnie, jak odcinek obrony Wizna, odosobnione punkty oporu zostały ominięte przez wojska niemieckie, dla których będąca w różnych fazach budowy Linia Mołotowa nie była przeszkodą. W opisywanym rejonie Niemcy przeszli ją np. w rejonie Huty Lubyckiej, gdzie fortyfikacji jeszcze nie było.

Docelowo Linia Mołotowa miała ciągnąć się wzdłuż wyznaczonej w 1939 roku niemiecko-radzieckiej granicy i składać się z systemu betonowych i ziemnych umocnień wzmocnionych rowami przeciwczołgowymi, których pozostałości wciąż znajdujemy w wielu miejscach Roztocza, np. między miejscowością Dęby a szosą S17. Schrony betonowe są kilku typów, różniących się wielkością i uzbrojeniem oraz, w zależności od warunków terenowych, mają doraźne modyfikacje i pododmiany. Są jedno, dwu lub trzykondygnacyjne, uzbrojeniem ich były armaty kal. 76,2 mm (zniszczona pociskami armata tego typu zachowała się w schronie na Wielkim Dziale, inna, pozyskana ze schronu na Hrebciance, znajduje się w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie). Oprócz nich były armaty przeciwpancerne kal. 45 mm. Uzbrojeniem dodatkowym były ciężkie i ręczne karabiny maszynowe. Niektóre schrony wyposażone były tylko w broń maszynową (3 ckm + rkm) – takie schrony są np. na NW zboczu Wielkiego Działu, w punkcie oporu Dęby, Mosty małe k/Teniatysk. Schron k/Teniastysk, oprócz śladów ostrzału w okolicy strzelnic, zachowany jest w bardzo dobrym stanie w przeciwieństwie do obiektów w Dębach, które zostały wysadzone w powietrze jak wiele innych. Dużo zachowało się jednak w stanie wręcz idealnym, zakonserwowanych po II wojnie światowej przez polskich saperów na wypadek wybuchu trzeciej… Na pobielonych wapnem ścianach wciąż możemy znaleźć resztki drewnianych szalunków pozostałych po betonowaniu, na pociągniętych grubą warstwą smaru pancerzach strzelnic odnajdziemy fabryczne sygnatury. Ciekawostką jest np. schron na Wielkim Dziale wyposażony w polską obserwacyjną kopułę pancerną z napisem we wnętrzu „Końskie 1936”. Kilka takich kopuł przewieziono z polskich fortyfikacji Rejonu Umocnionego „Sarny”. Na szczycie Hrebcianki znajdziemy mały, nieuzbrojony schron obserwacyjny. Inną ciekawostką jest lekki schron strażniczy znajdujący się w Chotylubiu. Uzbrojony w 1 ckm osłaniał od strony niemieckiej zasadnicze umocnienia. Wiele z tych obiektów nosi ślady uderzeń niemieckich pocisków ppanc., możemy je również znaleźć wbite głęboko w pancerze strzelnic. Także wewnątrz izb bojowych, na betonie ścian i stali sufitów znajdują się wyrwy i zadziory po trafieniach, które pokazują jaki los spotkał obrońców. Wapno zakryło ślady krwi ale śmiałkowie, którzy na własne ryzyko zapuszczą się do wnętrza powinni uszanować to co się tam stało… Należy pamiętać, że wchodzenie do uszkodzonych i niezabezpieczonych schronów może skończyć się tragicznie a w lasach Roztocza Wschodniego telefony komórkowe w większości nie działają...

W schronach kryją się chronione prawem nietoperze, nieocenieni i niedocenieni pogromcy komarów, zakłócanie ich zimowego snu dla nich kończy się śmiercią a dla sprawcy może skończyć się grzywną. Można tam spotkać również chronione żaby i jaszczurki a nawet rzadkie popielice.

I tak, mądra natura wykorzystuje do swoich celów betonowe świadectwa ludzkiego barbarzyństwa. To co służyło zabijaniu pomaga przetrwać gatunkom zagrożonym przez aurę i człowieka.

Paweł Plenkiewicz